środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział I

** Oczami Megan **
Ostatni dzień przed wakacjami.Niby czekałam cały rok na wakacje,ale teraz gdy kończę szkołę nie chce się żegnać z nikim. Będzie mi ich wszystkich brakowało.Dziś jest ten dzień.Ostatni dzień przed zakończeniem roku szkolnego.Większość ludzi cieszy się z wakacji.Letnich miłości,romansów,wyjazdów, spotkań ze znajomymi melanżów.Ja taka nie jestem.Ja przez cały ten czas będę opiekować się młodszym bratem. Pewnie nigdzie nie wyjadę. Bo mama nas wychowuje sama rozwiodła się z tatą trzy lata temu. 
Ojciec był dla mnie wszystkim.To On nauczył mnie grać na pianinie. Byłam jego małą córeczką. Potem zostawił nas.Odszedł.Nie chciałam go znać. Jak mógł mi to zrobić.? Jak mógł tak po prostu mnie zostawić .? mnie i mojego brata ? Od tamtej chwili się bardzo zmieniłam.Wpadłam w całkiem inne towarzystwo już nie byłam zwykłą,dobrą,miłą i przyjazną Meg.Ojciec podobno pisał do mnie listy,ale ja nie chciałam ich czytać.Miałam dość.Nie chciałam go znać.Nie chciałam mu wybaczyć.Chyba już nigdy...
Więc jak widać moje wakacje raczej nie będą należeć do udanych.Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek oznajmiający,że wreszcie mogę wyjść z tego obskurnego budynku zwanego powszechnie szkołą.
Szybko zarzuciłam moją torbę z adidasa na ramię i szłam w stronę domu. Po chwili dołączył do mnie Ryan.Często wracamy razem ze szkoły bo mieszka uliczkę wcześniej,ale tak na marginesie to zawsze mnie odprowadza pod furtkę mojego jednorodzinnego domku.Tak było i tym razem.Po pożegnaniu z Ryan'em weszłam do domu. Oczywiście nikogo nie było. Torbę rzuciłam w kąt pokoju i zbiegłam do kuchni na dół.Wzięłam się za robienie obiadu. Postawiłam na naleśniki z nutellą i bitą śmietaną.Po 20 minutach na stole leżały pachnące naleśniki. Po zjedzeniu swojej porcji odstawiłam naczynia do zmywarki i poszłam na górę. Dzisiaj mieliśmy mieć ognisko klasowe na które byli wszyscy zaproszeni. 
Musiałam się szybko odświeżyć i przygotować bo za 20 minut miałam iść z Julią na zakupy, żeby jakoś wyglądać na ognisku.Szybko pobiegłam pod prysznic. Zrzuciłam z siebie brudne ciuchy i wzięłam szybką kąpiel.Po chwili stałam w miękkim ręczniku przed wielką szafą. Wybrałam z niej ten zestaw .
Gotowa zeszłam na dół.W łazience oczy potraktowałam eyeliner'em i tuszem do rzęs ,a usta krwisto-czerwonym odcieniem szminki.Po drodze do drzwi wrzuciłam do torebki potrzebne rzeczy.Zamknęłam dom i pojechałam moim nowym czerwonym autkiem do centrum handlowego.Przed wejściem do budynku czekała na mnie zadowolona Julia . Zakupy zajęły nam 2 godziny więc na prawdę krótko,ale ognisko. Wróciłyśmy do mojego domu. W kuchni czekała na nas mama z bratem.Zajadali się moimi naleśnikami. Czyli jednak były jadalne-pocieszyłam się w duchu. Musiałyśmy jeszcze jak zawsze odbyć krótką rozmowę z moją mamusią i pomóc młodemu w lekcjach.To ostatnie nie było naszym ulubionym zajęciem no,ale cóż.To On mnie zawsze krył jak wychodziłam w nocy,ale oczywiście nie za darmo.Dostawał zawsze po parę albo kilkanaście dolarów. No,ale cóż.W paru słowach młody ma po prostu głowę do interesów i już.Mama przygotowała nam moje ulubione tiramisu. Ze szklanką świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy i tiramisu zasiadłyśmy na kanapie i pałaszowałyśmy.Po włożeniu naczyń do zmywarki zaciągnęłam Julkę na górę.Najpierw Ona się umyła. Potem ja wykonala tą samą czynność. Po mniej więcej godzinie byłyśmy obydwie czyste i pachnące. Potem dokładnie wysuszyłyśmy swoje włosy.Umyłyśmy zęby.Pomalowałyśmy się nawzajem eyeliner'em,tuszem i kredką do oczu.Potem zadbałyśmy o swoje paznokcie. Nałożyłyśmy balsam czekoladowy na swoje ciało.i wreszcie mogłyśmy się w coś ubrać.Ja postawiłam na biały top ze Starbucks Coffe,dżinsowe spodenki i białe krótkie conversy . Julcia założyła czarny top z LA,bordowe spodenki,takiego samego koloru conversy. Potem prostownicą zakręciłyśmy sobie włosy.Po drodze do czarnych torebek wrzuciłyśmy swoje białe smartfony i wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Zgarnęłam z biurka jeszcze parę czarnych okularów,a Julka czarny fullcap z LA. Gotowe zeszłyśmy na dół.Mama zdążyła nam zamówić taksówkę którą miałyśmy dojechać nad jezioro nad którym ma domek kolega z klasy. Po chwili siedziałyśmy już w zapłaconej taksówce i mknęłyśmy ulicami Londynu.
********
Hej co u was ? ;*
Już na początku chciałam was przeprosić,że tak długo czekaliście na rozdział :c byłam chora :( teraz będą rozdziały częściej przepraszam i pozdrawiam/ MALIK ;*